Obserwuj:
BLOG

Alternatywne wesele w szkole

Niektórzy pragną jak najprędzej opuścić szkolne mury, powędrować w dorosłość i zostawić za sobą wspomnienie niezapowiedzianych klasówek. Inni przez lata rozpamiętują, jak zgraną paczkę tworzyli z przyjaciółmi z klasy i nutką rozrzewnienia przeglądają zdjęcia z tamtych lat. Są też tacy, może mniej liczni, którzy w szkolnych murach przeżyli pierwsze zakochanie, wypatrywali na korytarzu znajomej sylwetki albo przyglądali się swej sympatii ukradkiem z tylnej ławki.

Szkoła to nie tylko mury, ławki i obowiązki, ale też wspomnienia, przeżycia i emocje – czasami te najpiękniejsze w życiu. Nie inaczej musiało być w przypadku Ani i Mateusza, którzy poznali się właśnie w latach szkolnych, a po czasie powrócili w to miejsce z zupełnie nowym pomysłem i pragnieniem – by zorganizować w nim swoje wesele.
Przyznam, że trudno mnie czymś zaskoczyć, jeśli chodzi o śluby, to współczesny luz i nieszablonowe rozwiązania sprawiły, że nie dziwią nas już przyjęcia w starych szklarniach, stodołach lub w przydomowym ogrodzie. Ale szkoła? Miejsce, które nie każdy przecież dobrze wspomina i które często nie za dobrze się prezentuje. Ania i Mateusz mieli okazję uczęszczać do Liceum Ogólnokształcącego w Otwocku, które mieści się w przepięknym, przedwojennym budynku, który śmiało może konkurować z dworkami i rezydencjami, a przynajmniej jeśli chodzi o wysmakowaną architekturę oraz przestrzeń.
Szkolne sale i korytarze w szkole w Otwocku pewnie w niczym nie przypominają standardowych liceów w budynkach z wielkiej płyty, ale myślę, że w tej historii nie o architekturę chodziło, ale o wspomnienia dawnych lat i o historię młodzieńczej miłości, która znalazła swój finał na ślubnym kobiercu. To niezwykłe, że sala, w której Ania i Mateusz tańczyli na własnej studniówce, stała się po latach miejscem ich weselnego przyjęcia, pierwszego tańca i szalonej zabawy z bliskimi, ale nie przedłużajmy. Tyle tytułem wstępu, a resztę zobaczcie sami, a jest na co popatrzeć.

Kochamy miejsca z duszą. Wiemy, że wybór miejsca na wesele to nie lada wyzwanie, jednak ten ślub to dowód na to, że wcale nie trzeba daleko szukać.

 

Kiedy Ania i Mateusz napisali do nas w lutym tego roku z zapytaniem o wolny termin, kilka razy musieliśmy przeczytać ich wiadomość. Dlaczego? Bo zaplanowali urządzić swoje wesele w liceum. No, ale jak to w liceum? W szkole? No właśnie. W szkole. W miejscu, w którym zaczęła się ich historia. Coś nam to przypomina…

Wesele w zabytkowym budynku

I w ten sposób sala matematyczna zamieniła się w kuchnię z piecami konwekcyjnymi, lodówkami i brygadą niezastąpionych kucharzy i kelnerów. Aula szkoły z cudownym starym parkietem, który, nota bene, nazajutrz miał być zrywany, zdobionym sklepieniem, żyrandolami, strzelistymi oknami i widokiem na otwocki park miejski zmieniła się nie do poznania. Ania i Mateusz postawili na styl boho, który idealnie wpasował się w przedwojenny klimat wnętrz. Długie białe stoły przyozdobiły dywany zieleni i klimatyczne świece a nad nimi zawisły świetlne girlandy. Szkolny hol zamienił się w drink bar i miejsce rozmów.

Budynek liceum w Otwocku czaruje od pierwszego spojrzenia. Przedwojenne kasyno przez szereg lat funkcjonowało jako ośrodek życia towarzyskiego i kulturalnego w okolicy. To niesamowite, że po kilku latach od momentu, gdy Ania i Mateusz bawili się w tych murach na swojej studniówce, mogli tu wrócić i zatańczyć na swoim weselu.

Ślub w stylu boho

Jeszcze nigdy nie widzieliśmy pana młodego w różowej marynarce, a tym bardziej białych spodniach. Sami jednak zobaczycie, że róż wcale nie taki straszny i zdecydowanie może być męski, bo Mateusz pozamiatał swoją stylizacją. Podobnie było również z Anią. Jej suknię ślubną uszyto z … obrusa ; ) Jest w Warszawie ogromnie utalentowana projektantka sukien ślubnych Marta Trojanowska, która potrafi stworzyć wymarzoną suknię w 2 (słownie: dwa!) dni. Tradycyjne szpilki zastąpiły brązowe kowbojki.

Uwielbiamy muzykę graną na żywo! Już po pierwszych chwilach można było rozpoznać ludzi, którzy grają z pasją, a nie są na kolejnym „zleceniu”. Gang Band dał czadu, a parkiet pozostawał pusty jedynie w przerwach na toasty. Nie tylko nam opadła szczęka do samej podłogi, gdy ze sceny zabrzmiał utwór „In the air tonight’ Phila Collinsa. Czuliśmy się jak na prawdziwym koncercie! Z pewnością w sieci krążą nagrania ; )

A pierwszy taniec? Tu w sumie też nam opadła szczęka, gdy usłyszeliśmy pierwsze takty jednej z naszych ulubionych piosenek. „Nie wiem jak” Bitaminy to zdecydowanie nietuzinkowy i nieszablonowy wybór, który był wisienką na torcie. Pamiętajcie, że to jest Wasz taniec i możecie zatańczyć do tego, co najbliższe Waszym sercom.

Szkolne mury bywają niemymi świadkami wielu młodzieńczych zauroczeń. Wiele z nich przemija, inne rozwijają się i prowadzą zakochanych prosto do ołtarza, ale uczucie przypieczętowane zabawą weselną w szkolnej sali to rzecz, która nie zdarza się zbyt często i właśnie to urzeka w tej historii tak bardzo – zaraz obok cudownej oprawy wizualnej i wspaniałych zdjęć z całego przedsięwzięcia.
Trudno też, po obejrzeniu tej galerii, nie powrócić wspomnieniami do szkolnej ławki i do ówczesnych spraw. Może i w Waszych szkołach były pary, które przetrwały próbę czasu i do dziś żyją wspólnie i szczęśliwie? :)

Miejsce: Liceum Ogólnokształcące w Otwocku

Suknia: Marta Trojanowska – suknie boho

Buty: Zalando

Makijaż: Atelier Stylissimo

Fryzura: Atelier Stylissimo

Garnitur: River Island

Kwiaty: DIY

Dekoracje: DIY

Fotografia ślubna: Jakubowski Foto

Film ślubny: Kurzawa Film – filmy ślubne

Zespół: Gang Band

Udostępnij:
Poprzedni post Następny post

Może Ci się spodobać

6 komentarzy

  • Odpowiedz fotograf ślubny

    w końcu coś co nie jest alternatywne tylko z nazwy, brawo za pomysł

    5 marca, 2019 o 15:25
  • Odpowiedz Maja

    Przepiękny musiał być ten obrus! :D miejsce na wesele cudowne, ale mnie najbardziej podoba się stylizacja Pana Młodego. Genialna marynarka, sama bym taką nosiła!

    23 lutego, 2019 o 17:17
  • Odpowiedz Jarosław M.

    Wow! Wesele w szkole! Nie mogę wyjść z podziwu! :) świetnie i z pewnością oryginalnie!:)

    20 lutego, 2019 o 09:54
  • Odpowiedz Julia

    Tak nietypowego miejsca na wesele jeszcze nie widziałam ale muszę przyznać, że całość wyszła całkiem zachęcająco ;) Super pomysł i realizacja. Wszystkiego dobrego dla młodej pary!

    19 lutego, 2019 o 13:04
  • Odpowiedz Paulina

    Może jakby moja szkoła wyglądała tak ładnie, jak ta w Otwocku to też zapragnęłabym zorganizować w niej wesele, ale niestety odbiega ”nieco” wyglądem :D Z sezonu na sezon, pary młode zaskakują mnie coraz bardziej. Nietypowe miejsca, nieszablonowe kreacje i .. moje ulubiona Bitamina?! Za to największy plus! Chociaż suknia z obrusu też zasługuje na gromkie brawa. Świetna uroczystość, proszę mnie kiedyś na podobną zaprosić ;)

    18 lutego, 2019 o 16:07
  • Zostaw odpowiedź