Obserwuj:
BLOG

Love Story w Norwegii

Tym reportażem chciałabym – razem z fotografem Pawłem Nożyńskim – zabrać Cię w podróż tysiąca uczuć. Przeniesiemy się do magicznej Norwegii, gdzie Paweł ze swoim aparatem towarzyszył Gintarė i Rafałowi. Takiej wyprawy nie można nazwać tradycyjną sesją plenerową. Bardziej chyba pasuje tu określenie niezapomniana przygoda. Zakochani w 5 dni przemierzyli południową część Norwegii wzdłuż i wszerz i przy okazji utrwalili ten wyjazd, swoje uczucie i krajobrazy na pięknych zdjęciach.

Dlaczego Norwegia?

Gintarė i Rafał poznali się w Norwegii, mieszkali w niej kilka lat. Podróż ta z pewnością stanowiła sentymentalne przeżycie. Powrót do znanych miejsc, z którymi wiązali wspomnienia poskutkowała pięknymi zdjęciami, które są dla nich i dla mnie pamiątką na całe życie. Cieszę się, że mogłem im towarzyszyć i poznawać wspólnie wszystkie piękne miejsca.

– opowiada fotograf

Trudno nawet wyobrazić sobie bardziej niezwykłe miejsca, przestrzeń i kierunek niż Norwegia. Tamtejsze krajobrazy słyną z malowniczego i zapierającego dech w piersi uroku. Kilkudniowa podróż, którą uwieczniono na fotografiach to naprawdę wspaniałe przedsięwzięcie, które stworzyło niezwykłą pamiątkę na całe życie.

Plener – jedno słowo, a tak wiele może się pod nim kryć. W tym wypadku plenerem jest łono natury, cudowna przyroda norweska, las, wodospady, góry i pagórki.

Niektóre pary zastanawiają się, czy obecność fotografa nie będzie dla nich krępująca podczas sesji narzeczeńskiej, ciążowej, ślubnej lub jakiejkolwiek innej. Gintarė i Rafał zdecydowali się zaprosić fotografa na kilkudniową podróż po prawdziwej krainie marzeń, miłości i zachwytów. Ich galeria jest najlepszym dowodem na to, jak przezroczysty potrafi bywać fotograf. Jeśli trafimy na tę właściwą osobę z obiektywem, to naprawdę możemy wspólnie przemierzyć pół kontynentu i nie odczuwać skrępowania, a wręcz przeciwnie.

Pomimo mocno terenowych lokalizacji tej sesji, Gintarė i Rafał nie zrezygnowali z pozowania w ślubnych strojach. Trzeba przyznać, że te kadry robią wspaniałe wrażenie.

Jak widać fotografów było nawet kilku ;)

Bajeczne miejsca, magicznie położone chatki, polany pełne owiec i bezkres nieba – takie rzeczy znajdziecie w Norwegii.

To jeszcze nie koniec niezwykłych kadrów, które wypełnione są nie tylko pięknem otaczającego świata, ale też tym, co w ślubnych realizacjach najbardziej istotne – uczuciem, drobnymi gestami oraz wzajemnym ciepłem, jakim darzy się Młoda Para.

Podejrzewam, że zarówno fotograf, jak i sami Gintarė i Rafał mają spory problem ze wskazaniem ulubionego zdjęcia z tej sesji albo choćby jednej ulubionej lokalizacji spośród wszystkich odwiedzonych miejsc.

Kilkudniowa podróż w towarzystwie fotografa to przedsięwzięcie dość odważne i bardzo nietypowe, ale też spore wyzwanie pod względem organizacyjnym i finansowym. Mimo to chyba jednak warto – dla takich efektów!

Myślę, że ten niezwykle zróżnicowany i wieloetapowy plener będzie jedną z najwspanialszych pamiątek w posiadaniu Gintarė i Rafała.

Myślę, że ostatni dzień przed wylotem można opisać jednym zdaniem, które wypowiedziała Gintarė: „Very tired and very happy”. Największe wrażenie, oprócz piękna krajobrazów, zrobiły na mnie uczuciowość i zaangażowanie Gintarė i Rafała. Mimo że wcześniej się nie znaliśmy, miałem wrażenie, że spędzam wakacje z najlepszymi przyjaciółmi. Tak pozytywnych emocji, jakie towarzyszyły nam podczas wyprawy, chcę doświadczać jak najwięcej. Norwegia zdecydowanie nas urzekła i pozostanie w sercach na zawsze. Ten wyjazd niezwykle zbliżył nas do siebie. Do dzisiaj utrzymujemy ze sobą kontakt, spotykamy się, świętujemy, podróżujemy. A kolejne wielkie wyprawy z pewnością jeszcze przed nami:)

– opowiada Paweł

 


Zdjęcia: Paweł N0żyński

Miejsce: Norwegia

MUA: Katarzyna Szymańska

Udostępnij:
Poprzedni post Następny post

Może Ci się spodobać

2 komentarze

  • Odpowiedz Anna

    Ostatnio ślubne sesje fotograficzne w plenerze są bardzo popularne. Nie mówię tu o zwykłym plenerze tylko na przykład o górskim szczycie, na który najpierw trzeba wejść. Wymaga to dużego zaangażowania osób, które towarzyszą parze młodej. Myślę jednak, ze największe wyzwanie w takim przypadku należy do panny młodej. Nawet jeżeli decyduje się założyć suknie już na górze to musi dotrzeć tam w bardzo dobrym stanie wizualnym a to już nie takie proste. Niemniej jednak efekty są wspaniałe i do tego z pewnością jest to niezapomniane przeżycie. :-)

    31 stycznia, 2020 o 14:21
  • Odpowiedz Ewa

    Mają szczęście cudowne widoki, cudowna sesja zdjęciowa tylko pozazdrościć.

    29 stycznia, 2020 o 09:48
  • Zostaw odpowiedź