Obserwuj:
BLOG

Muzyczne „momenty” na przyjęciu weselnym

Dziś przez muzyczne meandry na weselu przeprowadzi Cię Krzysztof Krzemiński, czyli DJ Jegomość. Przyjęcie weselne to, najczęściej, zestaw następujących po sobie, mniej lub bardziej ważnych, momentów. Powitanie, pierwszy taniec, tort, podziękowanie dla rodziców i inne takie. W dowolnej kolejności i konfiguracji. Swoją drogą, żaden z tych elementów nie jest przesadnie obowiązkowy i bez każdego z nich szło by się obejść… ale jeśli już pojawiają się one na przyjęciu, to najczęściej towarzyszy im muzyka. Jaka powinna ona być? Odpowiednia! To znaczy taka, która będzie waszym sprzymierzeńcem w budowaniu odpowiedniej atmosfery przyjęcia. A konkretnie?

Konkretnie to fajnie byłoby zastanowić się nad każdym z tych „momentów”. I to właśnie dziś zrobimy. Za rączkę przeprowadzę was przez zawiły labirynt skomplikowanych decyzji. Nie no bez żartów, to oczywiście nic skomplikowanego. Od czego zacząć? Od określenia wspomnianej atmosfery, w jakiej ma być utrzymane wasze przyjęcie. Na potrzeby tego tekstu przyjmijmy, że są trzy drogi: tradycyjna, elegancka i „na luzie” czyli z odrobiną dowcipu. Pamiętajcie, że jeśli nie określicie precyzyjnie swoich pomysłów, to wasi ludzie od muzyki zrobią to po swojemu!

DJ Jegomość / zdjęcie: fotopestka.pl

Zacznijmy od początku, czyli od pojawienia się młodej pary na sali weselnej. Jaki motyw muzyczny może towarzyszyć tej chwili? Jeśli chcecie podkreślić tradycyjny charakter imprezy, użyjcie do tego Marszu Mendelsona! Ma być nieco bardziej nowocześnie? Idealnie sprawdzi się np. „All you need is love” zespołu The Beatles, czyli kawałek zaczynający się od przywodzącego na myśl fanfary fragmentu Marsylianki, a na dodatek mający rytm, który w moim odczuciu idealnie sprzyja chodzeniu. Można oczywiście wybrać inny kawałek o podobnych parametrach. A jeśli macie w sobie odrobinę szaleństwa zróbcie wejście w amerykańskim stylu! Jak się to robi w stanach? Goście na sali czekają na najważniejsze osoby (parę młodą, rodziców, świadków, rodzeństwo itp.), które są wywoływane po kolei i wchodzą na salę parami. Szalona muzyka i jeszcze bardziej szalone, taneczne wejście są jak najbardziej wskazane!

Kolejny ważny punkt na muzycznym rozkładzie jazdy to muzyka, która stanowić ma tło od obiadu do pierwszego tańca. Wbrew pozorom to naprawdę fajne „narzędzie” do budowania atmosfery. Chcecie, żeby było bardzo oficjalnie? Skorzystajcie z muzyki klasycznej lub jazzowych standardów. Stawiacie na luz i humor? Fajnie sprawdzą się covery znanych hitów w alternatywnych aranżacjach, albo muzyka ze szczenięcych lat młodej pary, czyli spokojniejsze kawałki rodem ze szkolnej dyskoteki. Muzykę, która ma stanowić tło kolejnych przerw powinien dobrać już wasz zespół lub DJ, bo jest to jedno z jego narzędzi do dbania o odpowiednio imprezowy nastrój waszych przyjaciół.

Wreszcie przychodzi czas na pierwszy taniec. Jaki utwórz wybrać? O tym można by napisać całą książkę więc powiem tylko jedno – nie dumajcie zbyt mocno! Pierwsza piosenka jest dla was, ma być wasza i nikomu nic do tego! Jedyna moja rada –  jeśli nie macie przećwiczonego układu, który chcecie zaprezentować, a na dodatek ten moment mocno was stresuje, to skróćcie go! Bez wahania! Minuta lub półtora wystarczy, by fotograf zrobił fam zdjęcie, a babcia uroniła łzę wzruszenia, a jednocześnie to za krótko, by ktokolwiek zdążył się znudzić.

Jakiś czas później w weselnym harmonogramie pojawia się tort. Czy wymaga on specjalnej oprawy muzycznej? Coraz częściej pary decydują się na podanie go „ot tak, po prostu” i nie robienie z tego momentu hecy. Ale tradycja sugeruje, by jednak taką hecę zrobić. Tort powinien więc pojawić się w akompaniamencie fanfar, a jego krojeniu towarzyszyć powinna jedna z biesiadnych przyśpiewek. Można też, by było z pompą, ale nieco bardziej elegancko, skorzystać z odpowiednio doniosłego motywu muzycznego. Popularne są utwory m.in. z filmów takich jak „Piraci z Karaibów” lub „Gra o tron”. A co dla tych bardziej wyluzowanych? „Sugar Sugar” zespołu The Archies, „Enigma” Amandy Lear znana z reklamy słodyczy (Give a bit of mmh to me…) lub mocne, sportowe wręcz wejście tortu w rytm „Eye of the tiger”, podczas którego goście zaczną rytmicznie klaskać i zagrzewać młodą parę do rozprawienia się z pierwszym kawałkiem tortu!

Ostatni moment, wymagający muzycznej oprawy to podziękowanie dla rodziców, które niezmiennie kojarzą się ze szlagierem Urszuli Sipińskiej pod wiele mówiącym tytułem „Cudownych rodziców mam”, do którego to młoda para winna wraz z rodzicami w kółeczku zatańczyć. Tak nakazuje tradycja… ale oczywiście ten moment wcale nie musi tak wyglądać! Coraz częściej młodzi zamiast tańca w kółku wolą powiedzieć rodzicom kilka słów od serca i wręczyć im drobne prezenty. Może temu towarzyszyć jakiś nostalgiczny klasyk, który spodoba się rodzicom. Świetnie sprawdzi się np. Louis Armstrong – „What A Wonderful World”. Doniosły nastrój tej chwili można też w dowcipny sposób zburzyć serwując zebranym piosenkę o pozytywnych aspektach dorastania dzieci autorstwa Kazika czyli „Gdy nie ma dzieci w domu”.


To chyba tyle. Zadajcie sobie odrobinę trudu i zastanówcie się, które kawałki najbardziej pasować będą do tych momentów, bo być może to właśnie one najbardziej zapadną w waszą pamięć, a wspomnienia rzadko nie mają fonii.

Pozdrawia Krzysztof Krzemiński czyli DJ Jegomość!

www / facebook / instagram

 

 

Udostępnij:
Poprzedni post Następny post

Może Ci się spodobać

4 komentarze

  • Odpowiedz Ania

    Przypomniało mi się moje wesele :) tylko DJ był kiepski, na szczęście zdjęcia wyszły http://www.blinkfotografia.pl.

    29 maja, 2017 o 11:26
  • Odpowiedz fryta

    bardzo lubię klimat weselny jak każdy już trochę wypije ;) zawsze wychodzą i najlepsze zdjęcia i jest najlepsza atmosfera

    22 maja, 2017 o 12:41
  • Odpowiedz whatgirlslike.pl

    <3

    21 maja, 2017 o 22:13
  • Zostaw odpowiedź